Przyzwyczajenie – wróg innowacji
W medycynie mówi się dużo o technologii. O tym, że zmienia zasady gry, że wprowadza nowe możliwości, że czasem budzi niepokój. Ale prawda jest taka, że technologia nie jest największym wrogiem. Największym przeciwnikiem rozwoju jest przyzwyczajenie. To ono sprawia, że zamiast iść do przodu, stoimy w miejscu. Bo skoro „zawsze tak było”, to po co zmieniać?
Opór przed nowym nie wynika z braku rozwiązań. Wynika z lęku przed tym, co nieznane. Z wygody, z rutyny, z przekonania, że lepiej nie ruszać tego, co działa. Tylko że to, co działa, nie zawsze działa dobrze. A już na pewno nie działa najlepiej, jak mogłoby.
Widzimy to na co dzień. Nowe narzędzia, które mogłyby realnie odciążyć lekarzy, są odkładane na później. Innowacje, które usprawniają pracę, trafiają na mur sceptycyzmu. Nie dlatego, że są złe. Tylko dlatego, że są inne. A inne wymaga zmiany. A zmiana wymaga decyzji.
Technologia nie wchodzi do gabinetu z butami. Ona czeka na zaproszenie. I kiedy już dostanie szansę, potrafi zrobić coś niesamowitego – oddać lekarzowi czas, uporządkować chaos, wesprzeć w decyzjach. Tak działa upmedic. Nie próbuje zmieniać medycyny na siłę. Po prostu pokazuje, że można pracować inaczej, szybciej, prościej, z większym spokojem. Ale żeby to się wydarzyło, trzeba najpierw otworzyć drzwi. I przestać traktować „nowe” jak zagrożenie.
Medycyna to ciągła zmiana. Medycyna zbudowana jest na dociekliwości naukowców, którzy chcą sięgać dalej i wiedzieć więcej. Chodzi o to, żeby w ostatecznym rozrachunku było lepiej, a to zaczyna się od odwagi, nie od technologii.