Oto mój własny, najlepszy standard
W dzisiejszym odcinku przejdziemy do kolejnego hasła. Z pozoru brzmi ono jak okrzyk „Polska mistrzem Polski”, ale po bliższym przyjrzeniu się skrywa się w nim pewna ukrywa mądrość. Dziś będzie o:
„chcę, aby standard w medycynie był obecny, a oto jest mój własny, indywidualny, najlepszy standard”.
Jak zawsze, pierwsza myśl związana z takim zdaniem nie przywodzi dobrych skojarzeń. Może się wydawać, że znaczy to mniej więcej tyle, co powiedzenie, że chce się, aby wszyscy ludzie na świecie byli szczęśliwi, ale w mojej definicji szczęścia, bo to właśnie ta jest najlepsza i najdokładniejsza, nawet jeśli nie rozmawiałem w swoim życiu z żadnym innym człowiekiem i nie mam pojęcia o jego potrzebach. Jednak czy taka właśnie prawda stoi za tą myślą?
W rzeczywistości wygląda to inaczej. Dla lekarzy wzorce dokumentacji są narzędziem, dzięki któremu uzyskują dochód. Są to wypracowane latami wizytówki, które pokazują ich zaplecze merytoryczne, intelektualne i stworzone są w jego własnym, indywidualnym stylu. Nie ma co się dziwić, że lekarze są do nich przywiązani, chociażby ze względu na ilość pracy, którą musieli włożyć, by je stworzyć.
Problem pojawia się tu, że przez to, iż każdemu lekarzowi odpowiada jego własny styl, w którym stworzone są wzorce, chciałby, aby to właśnie pod jego schemat został utkany standard dla ogółu, czemu też nie można się dziwić. Jednak uczynienie dokumentacji danego lekarza standardem, dałoby możliwość monetyzowania własnej wiedzy. Z racji tego, że każdy lekarz ma już swoje wieloletnie nawyki, nie dzieje się to, bo każdy chcąc forsować swój standard, indywidualizuje dokumentację medyczną.
Jakie są moje wnioski z tego wszystkiego? Standaryzacja z motywem monetyzacji treści nie tworzy miejsca do dialogu. Jakie są rozwiązania? Moim zdaniem idealnym wyjściem byłoby wspólne działanie na zasadzie wolnego dostępu, na przykładzie licencji MIT, gdzie otwartoźródłowe treści mają otwartą licencję. Innym rozwiązaniem jest ustalenie na poziomie krajowych czy międzynarodowych towarzystw (takich jak Polskie Lekarskie Towarzystwo Radiologiczne lub European Society of Radiology w przypadku radiologii) standardów tworzenia dokumentacji medycznej. RSNA realizuje coś takiego i jako upmedic bierzemy w tym udział [1]. Mój ostatni pomysł to działanie od samego początku, czyli wprowadzanie dobrych nawyków już na poziomie edukacji młodego lekarza – czy to na studiach, czy w trakcie specjalizacji. W tym obszarze działamy między innymi poprzez prowadzenie szkoleń z opisywania RTG klatki piersiowej.
[1] radelement.org